Pewnie myślicie drodzy czytelnicy
że to proste? Nic bardziej mylnego. Należy zacząć od uzyskania poparcia jednego
z lokalnych baronów partyjnych, na przykład gwarantując zatrudnienie jego synowi
najlepiej w kierowanej przez siebie Państwowej Agencji, przecież tam potrzeba
swoich ludzi.
Następnym krokiem będzie
znalezienie jelenia lub kilku którzy zrobią reklamę czyli kampanię pośród
lokalnego społeczeństwa, będzie to stosunkowo proste gdy radnym aktualnej
kadencji będzie osoba która nie robi nic w radzie poza załatwianiem własnych
interesów. Ja to co innego jestem osobą dynamiczną i moje obietnice wyborcze na
pewno będą dotrzymane. No dobrze ale co ja mogę im obiecać chodnik? To
przewalczę z Wójtem z pewnością. Świetlica? - jestem genialny! i najważniejsze
dużo imprez ludzie w naszej ojczyźnie uwielbiają się
bawić.
Już rzymski cesarz gdy nie mógł zapewnić
poddanym chleba, urządzał im igrzyska. Najpierw trzeba zacząć od krytyki Wójta
na posiedzeniach rady, prasa koniecznie musi zauważyć że jestem aktywny. No
nareszcie ruszyło wszyscy zaczynają się zastanawiać kto to taki, skąd ON się
wziął. Pomału zaczynam realizację programu wyborczego, ale już mam sojusznika
przecież Wójt też ma syna, a mi w Agencji potrzeba swoich ludzi. Na kilku
najbliższych imprezach dziennikarz pisze o ,,współpracy Radnego i Wójta - cóż to
za wspaniały zespół.
Walka teraz toczy się o
świetlicę całe szczęście że jest wśród elektoratu paru krzykaczy którzy poprą
działania zmierzające do wybicia z głowy paru pegeerowcom tego że mają jakieś
prawa, że ktokolwiek zechce im pomóc, ja dobrze wiem że ci co ich popierają nie
odezwą się, będą co najwyżej deklarować poparcie w domu, ale na forum nabiorą
wody w usta - bo w imię czego mają publicznie narazić się władzy. Przecież
władza robi to dla nich.
No nareszcie nadszedł
czas by pomyśleć o sobie a nóż nie wybiorą na następną kadencję, elektorat bywa
niewdzięczny. Wójt wykonuje następny ruch pojednawczy i dzięki temu mam działkę
budowlaną. Nie jest to szczyt moich marzeń ale umiem negocjować. Następna
działka o którą walczę to piętnaście hektarów wspaniale położonej ziemi na którą
nie jeden miał ochotę, jedyny problem w tym, że jest obciążona wieloletnią
dzierżawą, a obecni dzierżawcy na razie nie ulegają naciskom ze strony Wójta i
moich kolegów z zaprzyjaźnionej Agencji. Wierzę że samorząd pod wodzą Wójta to
siła której nie wolno niedoceniać. Wójt miłościwie nam panujący wraz z radą
która w większości je mu z ręki.
Wiem też ile
będzie warta ziemia w tym miejscu po przekwalifikowaniu i podzieleniu na działki
budowlane byłby to interes życia. Polski ustawodawca takie działania które mają
na celu poprawienie sytuacji majątkowej radnego, nie zalicza do przestępstw.
Organa ścigania nie mają tu nic do roboty ,,REPUBLIKA KOLESIÓW''. Nazwa idealnie
pasująca do większości samorządów w naszej ojczyźnie, tylko czy rzeczywiście tak
musi być że kolesie załatwiający swoje interesy, robią to w granicach prawa.
Jest to postępowanie wysoce nie etyczne, tylko kto tak naprawdę się tym
przejmuje. Pozostawiam to ocenie czytelników - potencjalnych wyborców.