Święci, na czele z stąpającym po naszej skromnej ziemi jakiś czas temu Synem Bożym, zazwyczaj posiadają zadziwiające umiejętności pomnażania otaczających ich dóbr. Wydawałoby się, że taka sama przypadłość powinna charakteryzować Jana Pawła 2, który człekiem świętym był wszak już za życia. Jednak prawidłowość biblijna nie sprawdza się na polskiej prowincji, a dokładnie w niespełna stutysięcznym Stargardzie Szczecińskim. Tutaj bowiem pieniądze związane z pomnikiem Jana Pawła II w tajemniczy sposób znikają. Dokładnie 150 tysięcy złotych. A wszystko za przyzwoleniem prawicowych władz miasta i radnych. I wszyscy mają to w nosie. Ot, taki kraj.
Papież jak czarna dziura
Stargard to średniej wielkości miasto położone 40 kilometrów od Szczecina. W świadomości ogólnopolskiej Stargard zaistniał dzięki radnemu Jarosławowi Koziołkowi, do niedawna członkowi Prawa i Sprawiedliwości i wiceprzewodniczącemu rady miejskiej. Koziołek jakiś czas temu w mediach ogólnopolskich wyraził bowiem chęć objęcia stanowiska premiera lub prezydenta RP czy papieża. Co więcej, Jarosław Koziołek ogłosił wszem i wobec, że została mu wyznaczona rola Mesjasza, który ma przygotować świat na przyjście Chrystusa. Mesjanizm Jarosława Koziołka zakończył się obwołaniem go lokalnym czubkiem i wywaleniem na zbity pysk z PiS-u. Jednak stargadzkich radnych nie opuściła pobożność, tym bardziej, że przyszedł czas Wielkiej Żałoby po śmierci Jana Pawła II. Dzięki ich zgodnej decyzji Stargard, podobnie jak kilkadziesiąt innych miast w katolickiej Polsce, miał wzbogacić się o przepięknej urody pomnik papieża Polaka. Początkowo miało za niego zapłacić społeczeństwo, wykorzystując sprawdzoną za czasów PRL-u publiczną zbiórkę pieniędzy. Oczywiście władze miasta zorganizowały stosowny konkurs na projekt pomnika i przetarg na jego wykonanie. Okazało się, że cała zabawa będzie kosztowała 400 tysięcy złotych. Jednak publiczna zbiórka kasy chyba nie przebiegała zbyt sprawnie gdyż potrzebne pieniądze postanowiono zabezpieczyć z minimalnego budżetu miasta. - To konieczność aby móc przeprowadzić wszelkie niezbędne procedury - tłumaczył radnym prezydent Sławomir Pajor (były członek RS, obecnie będzie ubiegał się o reelekcję pod sztandarami PiS - przyp. aut.). - Gdy zakończy się zbiórka pieniędzy, zebrana kwota zostanie odliczona od tych 400 tysięcy - tłumaczył prezydent. Radni, zarówno ci z lewej jak i prawej strony, zgodnie podnieśli łapki do góry.
Minęło kilka miesięcy, Święty Ojciec Wszystkich Polaków przybierał realne kształty w pracowni artystycznej pod Krakowem, a Sławomir Pajor zmieniał plany co do sfinansowania owego przedsięwzięcia. Uroczyste odsłonięcie pomnika zaplanowano, jak przystało na prawomyślne miasto, w rocznicę śmierci papieża. Ośmielony doniosłością wydarzenia prezydent miasta na poprzedzającej odsłonięcie pomnika sesji rady miasta poinformował wszystkich zgromadzonych, że w ramach publicznej zbiórki pieniędzy zgromadzono150 tysięcy złotych. - Pieniądze te zostaną przeznaczone na zagospodarowanie terenu przyległego do pomnika - usłyszeli radni. - Bo za pomnik, całe 400 tysięcy zapłaciło już miasto. Nie ma więc sensu teraz mieszać. Nikt ze stargardzich radnych nie zaprotestował.
To było wiosną tego roku. Do tej pory z planowanego zagospodarowania terenu przyległego do pomnika Jana Pawła 2 położono dwie nowe ozdobne płytki chodnikowe i zamontowano cztery światła w chodniku aby i w nocy wszyscy mogli podziwiać pomnik za 400 tysięcy. Nikt tak naprawdę nie wie co się stało z owymi 150 tysiącami z publicznej zbiórki. Pytani o to pracownicy stargardzkiego magistratu udzielają mglistych wymijających wypowiedzi. Po pierwszej mojej publikacji (o dziwo, nikt o tym wcześniej nie napisał - dop.aut.) rzecznik prezydenta wypowiedział się enigmatycznie, że plany zagospodarowania tego terenu istnieją i owszem i będą realizowane kiedyś tam, może w przyszłym roku. Na pewno nie za czasów tej kadencji prezydenta Pajora. Dlaczego przez ponad pół roku prezydentowi Pajorowi zabrakło czasu aby zadbać w należyty sposób o pomnik papieża wart prawie pół miliona złotych> Tym bardziej, że pieniądze na ten cel miał już w kasie miejskiej? Dostał je w prezencie od nas, stargardzian i nie tylko.
Teraz, po tylu miesiącah, ludzie powoli zapominają jak wrzucali swoje pieniądze do wielkich skarbonek w stargardzkich hipermarketach czy wpłacali w swoich parafiach itp. Oddawali własne pieniądze aby uczcić pamięć papieża. A teraz nie mogą nawet upomnieć się o swoje pieniądze, bo przecież nie mają żadnego potwierdzenia wpłaty na pomnik. Podobnie jak tysiące ludzi, którzy kiedyś wpłacali pieniądze na Stocznię Gdańską... Pewnie nawet niewielu stargardzian wie, że ich pieniądze nie poszły bezpośrednio na pomnik. Lokalne media, niewiadomo dlaczego, zgodnie o tym milczą. O brakujących 150 tysiącach wiedzą natomiast na pewno stargardzcy radni, jednak i oni nabrali wody w usta. Po co się wychylać i robić awanturę, wszak za chwilę wybory. A nie wiadomo przecież kto wygra... Ot, taki kraj. A raczej tacy rządzący.
Katarzyna Wiśniewska